NAUKA JĘZYKA OBCEGO Z BAJEK

Dziś temat dość dyskusyjny, ponieważ jedni stosują i polecają, a inni wręcz odwrotnie – nauka niderlandzkiego z bajek. My jesteśmy na nie! I nie boimy się tego mówić. Naszym zdaniem to strata czasu, energii i przede wszystkim pieniędzy! Ale jak to bywa są wyjątki i w tym wypadku tym wyjątkiem są rodzice małych dzieci (bo dla nich to obowiązkowy punkt w edukacji dziecka, a co za tym idzie dodatkowa forma nauki, z podkreśleniem dodatkowa). Ale… uporząkujmy wszystko.

Czym jest nauka języka obcego z bajek?

To przede wszystkim jedna z technik nauki języka obcego. Podobna prosta i łatwa (hmm… czyli z książeczki dla dzieci słówko wchodzi szybciej do głowy niż ze słownika?). Wiele osób podkreśla, że każdy może się uczyć w ten sposób. Zadajemy sobie jednak pytanie czy nie lepiej kupić słownik obrazkowy dla dorosłych z poważnymi słówkami? Gdzie obok słoneczka, chmurki, piłeczki będą zawody, choroby, zakupy, urzędy, specjaliści ze szpitala? Warto zapoznać się z tym co oferuje rynek.

Wiemy, że jednym z argumentów za jest fakt, że w książeczkach dla dzieci zdania i pytania są proste i dzięki temu można się ich szybciej nauczyć. Ale czy na pewno? Czy pamiętacie swoje pierwsze czytanki? Ala ma kota, kot ma ale. Ile razy wykorzystaliście je w życiu? Wielogodzinne dukanie i powtarzanie pojedyńczych słów? Tak, ta technika ma racje bytu jeśli mamy dużo czasu na naukę. Jednak w dorosłym życiu trzeba rzucić sie na głęboką wodę! My potrzebujemy języka tu i teraz. Nie możemy sobie na początkowym etapie nauki niderlandzkiego pozwolić na “marnowanie czasu” na naukę zwierzątek, nazw zabaw, kolorów. Nasz pakiet startowy jako dorosłych jest inny! My musimy wiedzieć jak kupić bilet, jak umówić spotkanie u lekarza czy w urzędzie. Zdania w rozmówkach (za którymi też średnio przepadamy) też nie są trudne. Jednak ich atutem jest to, że są dla dorosłych. Dzięki nim możemy się odnaleźć w naszych realiach (które są inne niż w piaskownicy czy na placu zabaw).

Czy warto zainwestować w książki dla dziecie?

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem książki do nauki niderlandzkiego, bardzo mocno prosimy Was abyście zapoznali się z pełną ofertą dostępną na rynku. Dla tych, którzy uczą sie wzrokowo są dostępne słowniki ilustrowane. Pamiętajcie, to ma być Wasz świadomy wybór! Zawsze podkreślamy, że każdy jest inny i inaczej się uczy. Dlatego zanim sięgnięcie po bajkę, sprawdzcie co jeszcze macie do wyboru.

A co z bajkami w telewizji?

Znamy kilka. I o ile małolaty wciągnęły totalnie, nam jakoś nieszczególnie chciało się je oglądać. Dlaczego? Bo to nie nasza tematyka. Zresztą sami zwróćcie uwagę, iż dzieci nie oglądają każdą jedną, a wybierają te które są dla nich intersujące. Dorosłym ludziom polecamy programy dla młodzieży (ale tej młodszej). W Holandii pojawiają się w nich tematy dla dorosłych, ale używa sie prostego języka. Dobrym przykładem są tu wiadomośći dla młodzieży. Więc bajkom też mówimy nie. Nie będziemy przecież na przerwie w pracy opowiadać jak jeżyk z misiem szukali sówki, a przeszkadzał im w tym podły lisek.

Warto czy nie warto?

Oczywiście, że warto przekonać się na własnej skórze! Sprawdzić czy to faktycznie działa, ale również zobaczyć jakie są alternatywy. My jesteśmy na nie. Wiemy, że na rynku medialnym można znaleźć wiele odpowiedniów dla dorosłych. Poza tym zawsze mówimy: czy ty będziesz mówił o tych jeżykach, sówkach, misiaczkach? Nie! Więc zastanów się w co inwestujesz swój czas i pieniądze. Wybieraj mądrze!

Pozdrawiamy i zachęcamy do komentowania! Chętnie poznamy Wasze zdanie na ten temat.

TEAM LEKCJA HOLENDERSKIEGO

w baza/technicznie znajdzie różne techiki nauki języków obcych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.